Szukasz chwili relaksu i dobrego śmiechu? Przygotowaliśmy zbiór kawałów o policjantach, które z pewnością rozjaśnią Twój dzień. Przenieś się w świat dowcipu, gdzie mundurowi stają się bohaterami komicznych sytuacji. Ciesz się lekką rozrywką bez szukania drugiego dna!
Policjant na służbie
- Policjant zatrzymuje furmankę. – Co tam wieziecie, gospodarzu?! Chłop myśli: "Wiozę glinę, ale jak powiem że wiozę glinę, to policjant pomyśli, że robię z niego jaja." – No, gospodarzu, co tam wieziecie? – Cały wóz policjantów, panie władzo!
- Komisariat policji. Dyżurka. Dzwoni telefon. Oficer dyżurny odbiera: – Komisariat Policji, słucham? – Dzień dobry. Czy to wasz komisariat wysyłał wczoraj wieczorem patrol na Aleję Lipową 74 przez 3? – Chwileczkę, sprawdzam. Tak. Było zgłoszenie naruszenia ciszy nocnej – głośna muzyka, wrzaski… – Mam prośbę. Czy możecie ich przysłać jeszcze raz? Zapomnieli zabrać czapkę i pistolet. No i zdjęcia obejrzą, fajne wyszły!
- Przychodzi policjant z jednostki prewencji do domu, wyciąga pałę i leje żonę. Ta w krzyk: – Józek, nie przynoś mi nigdy roboty do domu!
W radiowozie i na drodze
- – Ale jak to, panie władzo, tu nie ma skrętu w prawo? – Jest, tylko płatny.
- Jedzie czarny Mercedes na pruszkowskich numerach. W środku czterech łysych, w bagażniku biznesmen. Gość w bagażniku trzęsie się ze strachu, aż popuścił trochę w spodnie. Nagle samochód zatrzymuje się, otwiera się klapa bagażnika i facetowi ukazuje się policjant. Biznesmen zbolałym głosem, lecz z wyraźną ulgą: – O Boże! Jak się cieszę, że pana widzę! – Z czego się, kur*a, cieszysz debilu?! Posuń się!
- Policjant po wypadku, do kierowcy auta, który walnął w drzewio i siedzi nieruchomo jak posąg, ale żyje: – No widzi pan! Jak to dobrze, że zapiął pan pasy! Siedzi sobie pan tutaj nienaruszony, a pana żona – nie zapięła i teraz leży tam w poharatana w krzakach z ch*jem w zębach…
Na komisariacie
- Wchodzi facet do warzywniaka i mówi: – Poproszę kilogram robaczywych jabłek. – A po co panu robaczywe? – Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
- Do Jasia na basenie podchodzi ratownik: – Nie wolno sikać do basenu! – Ale wszyscy sikają do basenu! – broni się Jasio. – Być może – przyznaje ratownik – Ale nie z trampoliny!
- Na przystanku autobusowym Jasio trąca w nogę starszego pana. – Czy pan lubi lizaki? – Nie. – To proszę go na chwile potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło.
Funkcjonariusz i przestępca
- Prawda o spełnieniu Za kwaśne, za słodkie, za słone – Jak zwykle marzenie spełnione. (Jan Sztaudynger)
- W barze: Klient zamawia "Manhattan". Barman podaje drinka, ale w kieliszku pływają jakieś zielone farfocle – pietruszka czy inny szczypiorek. – A to co?! – Klient na to. A barman: – Aaa… To? …Central Park!
- Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka? – Aż się muszka zejdzie ze szczerbinką !
Zwierzęta i policja
- Na ławce w parku siedzi staruszek i strasznie płacze. Podchodzi do niego przechodzień i zapytuje: – Dlaczego płaczesz? – Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ożeniłem się z najseksowniejszą laską w okolicy, ma 22 lata, 90/60/90, super gotuje, kochamy się kiedy chcę, wieczorem mi czyta… – No to o co chodzi? – Nie pamiętam gdzie mieszkam!
- Nauczycielka plastyki próbuje uzmysłowić dzieciom że są różne rodzaje piękna. Jako przykładu używa róży i fiołka. Niestety dzieci są trochę oporne więc postanowiła z innej strony: Wyobraźcie sobie wysoką, piękną i bogato ubraną panią, kroczącą z dumnie podniesioną głową…na nikogo nie spojrzy, nikomu się nie ukłoni – to róża. A za nią idzie stworzenie niepozorne, skromnie spuszcza głowę – to… Na to dzieci: – To jej mąż… to jej mąż!!!
- Ojciec pyta syna: – Co robiliście dziś na matematyce? – Szukaliśmy wspólnego mianownika. – Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika! Że też nikt go do tej pory nie znalazł…
Błyskotliwość i logika
- INFO: Od jutra, Policja Drogowa może na podstawie sieci nadajników operatorów komórkowych, ustalić prędkość człowieka prowadzącego rozmowę .
- Co dla mężczyzny oznacza robienie porządków w domu? – Podniesienie nogi tak, byś mogła poodkurzać.
- – Czy pana bulterier pies lubi dzieci? – Tak, ale kupuję mu karmę.
Codzienne interwencje
- Kiedy byłam w szóstym miesiącu ciąży z trzecim dzieckiem, mój trzyletni syn wszedł do pokoju. Właśnie wybierałam się pod prysznic, a on powiedział: – Mamo, robisz się gruba! – Tak, skarbie, pamiętasz, mamusia ma rosnące dziecko w brzuszku. – Wiem – odpowiedział. – Ale co rośnie w twoim tyłku?
- Wędkarz telefonuje do kolegi: – Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby. – Ale ja nie potrafię łowić! – odpowiada ten drugi. – Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
- – Czy zostaje ci dużo pieniędzy na koniec miesiąca? – Nie, zostaje mi dużo miesiąca na koniec pieniędzy.
Niecodzienne wyzwania
- Siedzi baca na szczycie Rys i krzyczy: – Hej!… Morze, nasze morze…
- Córka wraca do domu z zakupami z supermarketu i mówi do matki: – Mamo, na warzywach widziałam dziś przepiękne ogórki! Miały chyba z osiem centymetrów grubości (pokazuje "fi" dłońmi) i – co najmniej pół metra długości (rozkłada ręce na pół metra). Na to jej stara, głucha babcia, która była przy rozmowie: – Ooo. to jakiś ładny kawaler! Żeby cię ino chciał.
- Postępek męski Postępek męski – Uśmiechem witać klęski. (Jan Sztaudynger)
- Przychodzi baba do lekarza z piłą tarczową w d..ie. Lekarz: Co pani jest? Baba: Rżnę się na okrągło!


Dodaj komentarz