Gotowi na dawkę humoru, który czasem przekracza granice dobrego smaku? Przygotujcie się na galerię dowcipów, gdzie śmiech bywa czarny jak noc, a puenty potrafią zaskoczyć. Pamiętajcie, to tylko żarty!
Żarty o życiu i śmierci
- W aptece: – Pse pana, cy to pan spsedaje tlan? – Tak dziecko, a o co chodzi? – Pocekaj skulwysynu as dolosne, to ci taki wpieldol splawie ze popamiętas!
- Dzieci miały przynieść do szkoły różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki. – A ty co przyniosłeś? – pyta nauczycielka Jasia. – Aparat tlenowy! – Tak…? A skąd go wziąłeś? – Od dziadka. – A co na to dziadek? – Eeech… cheee….
- Wieczór, rozmowa koleżanek przez telefon: – Już nie mogę wyrobić z moim starym, jeszcze siedzi w barze! – Powinien brać przykład z mojego, jego już dawno do domu przynieśli.
Dowcipy o chorobach i medycynie
- – Jak powstała Francja? – Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.
- – Wiesz, nasz sąsiad dwa miesiące temu ogłuchł! – A jak to znosi jego żona? – Jeszcze nie zauważyła…
- – Dlaczego nie można spać na suficie? – Bo kołderka się zsuwa.
Czarny humor rodzinny
- Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant. – To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma – powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł. – Nie – odpowiedział drugi. – To nie on. – Jak to nie!? To Stirlitz!!! – krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma.
- – Synu, co tam masz? – Wenę. – Przecież to skrzynka wódki! – A co ja powiedziałem?
- S.Z.K.O.Ł.A – Socjalny Zakład Karno Opiekuńczy Łączący Analfabetóf
Ironia losu i pecha
- Co to jest: 30 żabek i ropucha? – Teściowa wiesza firanki.
- Jaś rozmawia z ojcem: – Tato, tak bardzo chciałbym być choć raz na twoim miejscu. – A co byś zrobił, gdyby twoje marzenie się spełniło synku?! – Dałbym mojemu ukochanemu synkowi dwadzieścia złotych na ciastko i lody!
- Komisariat policji. Dyżurka. Dzwoni telefon. Oficer dyżurny odbiera: – Komisariat Policji, słucham? – Dzień dobry. Czy to wasz komisariat wysyłał wczoraj wieczorem patrol na Aleję Lipową 74 przez 3? – Chwileczkę, sprawdzam. Tak. Było zgłoszenie naruszenia ciszy nocnej – głośna muzyka, wrzaski… – Mam prośbę. Czy możecie ich przysłać jeszcze raz? Zapomnieli zabrać czapkę i pistolet. No i zdjęcia obejrzą, fajne wyszły!
Sarkastyczne obserwacje społeczne
- Nie programuj w święta – bug się rodzi.
- Tu centrala NATO – chcesz byśmy zaatakowali: Afganistan wybierz #1, by Kabul #2, by kraje trzeciego świata #3. Dziękujemy za współpracę.
- – Co jesz ? – Wątróbkę. – Daj kawałek. – E tam. Same kości.
Absurdalne scenariusze dnia codziennego
- Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem: – Dziesięć litrów benzyny, szybko! – Co jest? Pali się? – Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
- Jaka jest różnica między muzeum a WC? – Prawie żadna: W muzeum są pozostałości naszych przodków. A w WC są pozostałości naszych zadków.
- Ostatnia wieczerza. Wchodzi skupiony Jezus, patrzy a tu impreza na całego, drogie wino i jedzenie. – Zaraz, zaraz miało być skromnie, poważnie, skąd wzięliście na to pieniądze? – Nie wiem, podobno Judasz coś sprzedał.
Humor sytuacyjny z nutką makabry
- – Misiu – mówi mąż do żony – zaprosiłem kolegę na kolację. – Co? Czyś ty zwariował?! W domu jest bałagan, nie poszłam na zakupy, naczynia są brudne i nie zamierzam gotować kolacji! – Wiem. – To po co zaprosiłeś kolegę na kolację?! – Ponieważ biedaczek myśli o żeniaczce.
- Narodziny w Drewnie – VI Plener Rzeźbiarski
- – Jak matematycy zapraszają się na alkohol? „Chodź, zamienimy procenty na promile”.
Ostrzejsze kawały bez tabu
- Przychodzi baba do lekarza: – Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania. Baba dziękuje za diagnozę i zbiera się do wyjścia. – A tak a propos, jakie owoce pani jada najczęściej? – pyta lekarz. – Orzechy.
- Dwóch kumpli ginie w wypadku samochodowym, jeden z nich idzie do nieba drugi do piekła, spotykają się po paru miesiącach, rozmawiają: Ten z nieba: No jak ci tam w piekle kochany kolego! Ten z piekła: Słuchaj mam już dość! Codziennie balangi, kobiety, orgie, alkohol. Nie mam już sił!! A tobie jak tam kochany w niebie? Ten z nieba: Praca, praca, praca i jeszcze raz praca. Ten z piekła: ty, a co wy tak pracujecie? Ten z nieba: Mało ludzi kochany, mało ludzi!!!!!!!!!!
- – Jaka dzisiaj woda? – pyta Franek Kowalskiego, który łowi już od świtu. – Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić.
- Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem ulicy… – wołają dwaj zadyszani chłopcy do przechodzącego policjanta. – Co się stało? – Tam… nasz nauczyciel… – Wypadek?! – Nie… on nieprawidłowo zaparkował!


Dodaj komentarz