Szukasz sposobu na szybką poprawę humoru? Dobrze trafiłeś! Przygotowaliśmy dla Ciebie świeżą porcję kawałów, które rozbawią do łez i sprawią, że dzień stanie się weselszy. Idealne na poranną kawę czy popołudniową przerwę.
Śmieszne sytuacje z życia
- Mama tłumaczy Jasiowi: – Trzeba być grzecznym, żeby pójść do nieba! – A co trzeba zrobić, żeby pójść do kina?
- Spotykają sie koledzy: – Stasiu, co tam w pracy? – A nic… W zeszłym tygodniu nasz szef utknął w windzie. – I co zrobiliście? – Nic. Ciągle się zastanawiamy.
- Pani od polskiego wywołuje Jasia do odpowiedzi: – Jasiu, podaj, proszę dwa zaimki. – Kto? Ja?! – Brawo Jasiu, piątka!
Krótkie dowcipy na poprawę humoru
- – Powiedz, czy dalej od nas są położone Chiny czy Księżyc? – pyta nauczyciel. – Panie psorze, myślę, że jednak Chiny. – A na jakiej podstawie tak twierdzisz? – Bo Księżyc już widziałem nieraz, a Chin jeszcze nigdy.
- Co się otrzyma po skrzyżowaniu słonia z kangurem? Ogromne dziury w całej Australii.
- Co to jest różniczka?- Wyniczek odejmowanka.
Żarty o pracy i biurze
- Cztery katoliczki piją kawę. Pierwsza mówi: – Mój syn jest księdzem. Kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Ojcze". Druga mówi: – Mój syn jest biskupem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Wasza miłość". Trzecia na to: – Mój syn jest kardynałem, kiedy wchodzi do pokoju, ludzie mówią: "Wasza ekscelencjo". Ponieważ czwarta w milczeniu sączy kawę, delikatnie ją zachęcają: – No…? – Mój syn jest wspaniale umięśnionym tancerzem. Kiedy wychodzi na scenę, kobiety wołają: "O mój Boże!"
- Rapier dolę jego skrócił A na grobie napis dano: "Obie bały się go córki Gdy do kur wychodził rano"
- Lekcja w szkole w czasach paleozoiku. Nauczycielka wykuwa na kamiennej tablicy pytanie: Ile to jest 2+2? Wzywa do odpowiedzi Jasia. Ten nie zna odpowiedzi i zastanawia się. Nagle słychać straszny huk i unoszą się tumany kurzu. Nauczycielka pyta surowo: – Dzieci! Kto rzucił ściągę?!
Anegdoty rodzinne
- Przychodzi pół baby do lekarza lekarz się pyta: – Co pani jest? – Ba!
- Coś winien żonie? I hołd I żołd! (Jan Sztaudynger)
- – Patrycja, Po litrze to z ciebie nawet niezła laska… – Roman, zwariowałeś? To ja, Bronek!
Suchary i gry słowne
- Rozprawa w sądzie o przyznanie alimentów: – Baco, a znacie tę oto Marynę? – Ano znam. – A to dziecko, to wyście jej zmajstrowali? – Ano ja. – A co będzie z płaceniem za dziecko? – Ja tam panocku za te robote nic nie chce.
- Wszedł facet do kwiaciarni i mówi, że chce kupić jakieś kwiaty. Ekspedientka: – Oczywiście, a jakie ma pan na myśli? – No sam nie wiem… – Hmmm… no to pozwoli pan, że pomogę. Co konkretnie pan przeskrobał?
- Siedzi baca na szczycie Rys i krzyczy: – Hej!… Morze, nasze morze…
Humor o zwierzętach
- Naga. . . Naga – to ona nie była wcale, Miała pończochy i korale! (Jan Sztaudynger)
- Córka wraca do domu z zakupami z supermarketu i mówi do matki: – Mamo, na warzywach widziałam dziś przepiękne ogórki! Miały chyba z osiem centymetrów grubości (pokazuje "fi" dłońmi) i – co najmniej pół metra długości (rozkłada ręce na pół metra). Na to jej stara, głucha babcia, która była przy rozmowie: – Ooo. to jakiś ładny kawaler! Żeby cię ino chciał.
- Mąż długo nie wraca do domu. Żona się bardzo niepokoi: – Gdzież on może być? Może sobie jakąś babę zanalazł? – mówi do sąsiadki. – Ty zaraz myślisz o najgorszym – uspokaja ja sąsiadka – może po prostu wpadł pod samochód.
Dowcipy o jedzeniu i piciu
- Przyjaciółka do przyjaciółki: – Jak ci się układa pożycie z mężem? – On ciągle mnie zdradza, a ja tak często bywam mu wierna!
- Myśliwy zabija niedźwiedzia i przywozi go do domu. Postanawia oporządzić zdobycz i ugotować kolację. Wie, że jego dzieci są niejadkami, i nie jadłyby, gdyby wiedziały, co to jest – więc decyduje, że im nie powie. Mały synek pyta: – Co będzie na kolację? – Zobaczysz. Zaczyna się kolacja i jego córka pyta, co jedzą. – No dobra – mówi ojciec – dam wam podpowiedź: tak czasem nazywa mnie wasza mama. – Jemy dupka!!! – wykrzyknęła córka.
- Przed szkoła, dwóch wyrostków: – Masz, pal. – Nie, ja nie palę. – No masz. – Nie no, naprawdę… – No masz, bo nauczyciel poczuje od ciebie wódkę.
Drobne absurdalne historie
- – Jasiu jaka to część mowy "małpa"? – Jest to czas przeszły od rzeczownika człowiek.
- Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego. – Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorośli, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem." Na to cienki głosik z tyłu sali: – A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.
- Grabarze sobie gadają: – Pogoda ładna, nie za ciepło, ciśnienie stabilne… nie ma co liczyć na sercowców, ciśnieniowców ani cukrzyków. – Taaa… – mówi drugi – martwy sezon…
- Teściowa przyjeżdża w odwiedziny do zięcia i córki. Drzwi otwiera zięć: – O, mamusia! A mamusia na długo? – Na tak długo synku, aż wam się znudzę. – To mamusia nawet nie wejdzie?
- Dlaczego mężczyźni wolą się żenić z dziewicami? – Bo nie mogą znieść krytycyzmu.
- Przychodzi baba do lekarza: – Panie doktorze, mój problem to za duże potrzeby seksualne… – To niech pani wyjdzie za mąż. – Mam już męża. – To niech pani znajdzie sobie kochanka. – Już mam. – To niech pani weźmie drugiego. – Mam drugiego, i jeszcze innych trzech. – Hmmm, wydaje mi się, że pani jest rzeczywiście chora. – Panie doktorze, niech mi pan to da na piśmie, bo mąż mówi, że jestem k*.*a!


Dodaj komentarz