Masz ochotę na chwilę beztroskiego śmiechu? Trafiłeś idealnie! Przygotowaliśmy kolekcję dowcipów, które idealnie wpisują się w kategorię "niepoważne zachowanie się głupie żarty". Zapomnij o powadze i daj się ponieść wesołej chwili, która na pewno poprawi Ci humor.
Absurdalny humor i nonsens
- Nauczyciel oddaje Jasiowi klasówkę. Zamiast oceny napisał na Jasia kartce: IDIOTA. Jasio spogląda na kartkę i po chwili mówi: – Ale pan jest roztargniony. Miał pan wystawić ocenę, a pan się tylko podpisał.
- Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają. – To jest kot – mówi Małgosia. – Bardzo dobrze. A to? – To jest piesek – odpowiada Krzyś. – Świetnie. A to? – pyta nauczyciel Jasia, prezentując zdjęcie niedźwiedzia. Jasio milczy. Nauczyciel postanawia zażartować: – Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia. – Nienasycony buhaj?
- Szedł nocką Stirlitz po ulicach Berlina. Nagle z lewej… z prawej… z tyłu… z przodu rozległy się ogłuszające wybuchy. "Dolby surround" – pomyslał Stirlitz.
Codzienne sytuacje na wesoło
- Message Error: Sms ktory został do ciebie przesłany był zbyt duzy aby wyswietlić go na twoim małym telefonie… Kup sobie wiekszy!!!
- Rozmawiają dwie teściowe: – Co robi pani zięć? – Zwykle robi co mu każę.
- Kiedy się należy naprawdę martwić? Kiedy stoi się na Sądzie Ostatecznym i słyszy, jak Bóg mówi do Matki Teresy… – Mogłaś się bardziej postarać…
Mistrzowskie suchary
- Idzie gostek przez pustynię i widzi głowę wystająca z piasku. Głowa łamiącym sie głosem prosi o pomoc: – Niech pan mnie odsypie, zakopał mnie tu jakiś sadysta… – Oj niedokładnie, niedokładnie – odparł gostek przysypując głowę.
- Wsadził gazda fotel bujany na dach i się buja. Idzie wycieczka: – Gazdo! Zejdźcie bo spadniecie! – Ni. Nie spadne. Wycieczka mija dom po chwili łup!!! dup!!! Odwracają się. Gazda leży na ziemi. – Gazdyście nie widzieli? I takzek juz mioł schodzić.
- Lekarz bada kobietę. – Potrzeba pani więcej rozrywki. Powinna pani robić coś na co ma pani największą ochotę. – Niestety – wzdycha kobieta – mam bardzo zazdrosnego męża…
Dziwne zachowania w akcji
- – Ślicznie wyglądasz w tym nowym kostiumie! – Wiem, Kryśka mi to powiedziała! – I ty jej wierzysz?!
- W górskiej chacie pod Gubałówką wielka uroczystość. Jan Gąsienica kończy sto lat. Zjechali się reporterzy, naczelnik miasta, wręczono medal i dyplom. Wszyscy trzęsącego się ze starości pomarszczonego Gąsienice pytają, jak dożył tak sędziwego wieku. – Zwyczajnie, nie pilech, nie palilech, za dziewkami nie gonilech… W tym momencie przerywa mu straszny hałas. – Nie przejmujta się – mówi Gąsienica – to tylko mój starszy brat, cała noc pil gorzałę, to mu się chce teraz ganiać za dupami.
- Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają: – Czy możemy już iść do domu? – A z jakiej racji? – No… przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?
Słowne gierki i puenty
- – Jaka jest różnica między wczasami w górach a wczasami nad morzem? – W górach ceny są wysokie, a nad morzem – słone.
- – Misiu – mówi mąż do żony – zaprosiłem kolegę na kolację. – Co? Czyś ty zwariował?! W domu jest bałagan, nie poszłam na zakupy, naczynia są brudne i nie zamierzam gotować kolacji! – Wiem. – To po co zaprosiłeś kolegę na kolację?! – Ponieważ biedaczek myśli o żeniaczce.
- Dzwonek do drzwi. Za drzwiami dziecko: – Dzień dobry pani. – A to ty Piotrusiu. Co się stało? – Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorze i nie może sobie dać sam rady. – Stary, rusz się i idź pomóż sąsiadowi. – Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął taki specjalny klucz, bo tata nie ma w garażu. – A jaki? – Szklaną pięćdziesiątkę…
Dziecięca beztroska w dowcipach
- Stirlitz jest już w Rosji, pije piwo pod kioskiem i krzywi się do sąsiada: – Rozwodnione. A sąsiad na to: – Trzeba było gorzej szpiegować, pilibyśmy Heineckena.
- Mały Jasiu poszedł z babcią pierwszy raz na Mszę św. Wszystko jest dla niego nowe. W pewnym momencie widzi, jak babcia bije się w piersi i mówi: – Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Jasiu to zapamiętał i kiedy przyszedł kolejny raz z babcią na Mszę św., w odpowiednim momencie zaczyna bić się w piersi, razem z babcią i mówi: – Babci wina, babci wina, babci bardzo wielka wina…
- Jasio mówi do kolegi: – Ostatnio moja mama codziennie jeździ konno, żeby zrzucić trochę kilogramów. – I co, pomaga? – Tak. Koń schudł już 10 kilo.
Niepoważne riposty i żarty
- Śniadanie na kacu jest jak przeszczep – albo się przyjmie, albo organizm odrzuci…
- – Popatrz! Ale ekstra babka! – Troje dzieci… – Co ty, ona ma już troje dzieci?! – Nie ona. TY!
- Rozmawiają trzy zakonnice. Pierwsza mówi: – Któregoś dnia sprzątałam na plebanii i wiecie, co znalazłam? Stos gazet pornograficznych! – I co zrobiłaś? – pytają pozostałe. – Oczywiście wyrzuciłam je do śmieci. Druga mówi: – A ja wczoraj składałam pranie u księdza i znalazłam paczkę prezerwatyw! – O, przenajświętszy? – pozostałe siostry wstrzymały oddech. – I co zrobiłaś? – Podziurawiłam wszystkie! Trzecia na to: – O, w mordę!
Niezręczne momenty przekute w śmiech
- Pracownik pisze podanie do szefa: W związku z jednoznacznymi informacjami zawartymi w moim aktualnym horoskopie, upraszam o pisemne potwierdzenie zapowiedzianej tam podwyżki.
- – Tatusiu, kiedy będziemy się znowu mogli bawić w piaskownicy? – Jak tylko znajdę dla babci lepsze miejsce.
- Wieczór, rozmowa koleżanek przez telefon: – Już nie mogę wyrobić z moim starym, jeszcze siedzi w barze! – Powinien brać przykład z mojego, jego już dawno do domu przynieśli.
- Na lekcji biologii pani pyta się Jasia: – Co to jest? – Szkielet. – Czego? – Zwierzęcia. – Ale jakiego?! – Nieżywego!
- Wchodzi facet do warzywniaka i mówi: – Poproszę kilogram robaczywych jabłek. – A po co panu robaczywe? – Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
- Kobiety dzielą się na trzy rodzaje: – piękne, – wierne, – piękne i wierne, ale nadmuchiwane.
- W kościele Franek zaczepił w drzwiach księdza: – Czy to w porządku, jeśli jedna osoba czerpie korzyść z pomyłki drugiej? – Oczywiście, że nie! – W takim razie – powiedział młody człowiek – chciałbym, żeby ksiądz rozważył zwrócenie mi pięciuset złotych, które zapłaciłem za ślub w lipcu.


Dodaj komentarz