Czekacie na Mikołaja? My też! A żeby umilić Wam oczekiwanie, przygotowaliśmy kolekcję dowcipów, które idealnie wprowadzą w świąteczny nastrój. Przygotujcie się na solidną dawkę śmiechu z brodatym bohaterem w roli głównej.
Mikołaj i prezenty
- – Jak nazywa się żona św. Mikołaja? – Merry Christmas.
- Z ostatniej chwili: CBA zatrzymało Świętego Mikołaja podczas próby wręczenia korzyści majątkowej.
- Kłóci się mąż z żoną. Kłótnia w stadium zaawansowanym. Żona ma pretensje o wszystko, krzyczy… W pewnym momencie mąż jej przerywa i mówi spokojnym głosem: – Ty to powinnaś być żoną Świętego Mikołaja. – Jak to? – Może by częściej z prezentami w świat wyjeżdżał…
Dzieci do Mikołaja
- Dzieci wybierają zawody aktorek, piosenkarzy, strażaków, policjantów, itp. Tylko Jaś mówi, że chciałby zostać Świętym Mikołajem. – Czy dlatego Jasiu, że roznosi prezenty? – pyta nauczycielka. – Nie. Dlatego, że pracuje raz w roku.
- Do Pinokia przyszedł Mikołaj. Rozdał wszystkim w domu prezenty i rozmawia z Pinokiem: – O! …widzę, że nie cieszysz się z tego zwierzątka, które ci podarowałem. – Bo ja chciałem pieska albo kotka! – Niestety zabrakło! …inne dzieci też nie dostały. – Ale ja się boję tego bobra!
- – Wilkuuuu hyyppp… a dlaczeeeoggo… tyyy masz… rooogiii?! – Jak rany wstań już proszę! – Wilkuuu a czemuuu masz taaakie długieeee uszy?!! – No nie mogę z tobą! Człowieku wytrzeźwiej! – Wiiiilkuuu a dlaczego masz taaki czerwonyyy nooosss?!!! – Jezu wstawaj już zachlana stara pijacka mordo w głupiej czerwonej czapce!! Sanie czekają!!! To ja Rudolf!!!
Renifery w akcji
- Dlaczego Mikołaj jest zawsze uśmiechnięty? Jako jedyny zna adresy wszystkich grzesznych dziewczynek ..
- Św. Mikołaj przyjechał do Etiopii i rozmawia z dziećmi: – Dzieci, a czemu wy takie chude jesteście? – Bo nie jadłyśmy od miesiąca! – Co! Jak nie jadłyście, to nie będzie prezentów!!!
- – Co to jest: czerwone, grube i jak wchodzi to sprawia przyjemność? – Święty Mikołaj.
Wizyta Mikołaja
- Co to jest: duże, czerwone i jak wchodzi, to aż miło? – Święty Mikołaj!
- Mama do syna: – Grzesiu! Patrz! Bocian przyniósł ci nowego tatusia!
- – Tatusiu, czy zdajesz sobie sprawę, że mama jest lepszym kierowcą niż ty? – Chyba żartujesz? – Uwierz mi. Sam tłumaczyłeś, że przy zaciągniętym hamulcu ręcznym, samochód nie ruszy z miejsca, a mama wczoraj przejechała prawie 15 kilometrów!
Mikołaj poza biegunem
- Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec. – Dokąd je prowadzicie? – Do domu. Będę je hodował. – Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać? – W mojej izbie. – Toż to straszny smród! – Trudno, będą się musiały przyzwyczaić.
- – Stasek, cy twoj konicek kurzy fajkę? – Nie. – No, to ci się szopa pali.
- Jasiu chwali się narzeczonej: – A poza tym czytam bardzo dużo książek. – Naprawdę? A czytałeś Norwida? – Nie. A kto to napisał?
Elfy i warsztat
- Płynie dwóch gości łódką. Jeden z nich pyta: – Która godzina? Drugi wyciąga termometr i mówi: – Jutro poniedziałek.
- Do szpitalnej sali, gdzie leża pacjenci ze sztucznymi płucami wpada elektryk i oznajmia: – No panowie. Oddychajcie teraz głęboko bo za chwile na godzinę wyłączam prąd.
- Przychodzi baba do lekarza, ten ją zbadał i mówi: – Ma pani raka! – O Boże! To co mam robić? Co mi pan zaleca? – Niech pani robi okłady z błota! – A to pomoże? – Nie, ale może przyzwyczai się pani do ziemi…
Listy do Mikołaja
- Wróciwszy do swego gabinetu, Mueller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci się w pobliżu sejfu. – Co tu robicie, Stirlitz? – srogo zapytał. – Czekam na tramwaj – odparł Stirlitz. – W porządku! – rzucił Mueller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż u diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było. – Pewnie już odjechał – pomyślał Mueller.
- Facet kupił sobie fajny duży telewizor, przyniósł do domu, żona patrzy, a na pudle sporo jakichś znaczków informacyjnych. – Kochanie co oznacza ten kieliszek na opakowaniu? – pyta żona. – To znaczy, że zakup trzeba opić.
- Żona do męża: – Co byś ty beze mnie zrobił? A mąż tylko uśmiecha się z rozmarzeniem…
Świąteczne wpadki
- Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie, czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas, bezskutecznie szuka piły. W końcu podchodzi do żony i pyta: – Gdzie piła? Żona wystraszona odpowiada: – U sąsiada. – A dlaczego dała sąsiadowi? Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem: – Dała, bo piła…
- INFO: Od dzisiaj policja drogowa za pomoca sieci nadajnikow GSM moze dokladnie okreslic predkosc kierowcy prowadzacego rozmowe telefoniczna
- – Jaka choroba zagraża nam w związku ze wzrostem znaczenia kościoła w Polsce? – Kleroza.
- Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego. – Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorośli, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem." Na to cienki głosik z tyłu sali: – A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.
- Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci: – Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach? Wstaje Jasiu i mówi: – Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.
- Rozmawiają dwie serdeczne przyjaciółki: – Jak ci się podobało moje zdjęcie? – Świetnie. Właśnie tak powinnaś wyglądać. – Na tym zdjęciu jetem zupełnie niepodobna do siebie! – Więc powinaś być wdzięczna fotografowi!
- Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pyta: – Ile ma Pani lat? Ona na to: – 62. Lekarz się zamyślił, coś pokombinował w głowie i mówi: – No, więcej nie będzie!


Dodaj komentarz