Przygotujcie się na solidną porcję śmiechu prosto z najbardziej innowacyjnej miejscowości w Polsce! Zebraliśmy dla Was zbiór dowcipów, które rozsławiają Wąchock i jego mieszkańców na całą Polskę. Odkryjcie absurdy i genialne pomysły, które bawią pokolenia i rozjaśniają każdy dzień!
Wąchockie wynalazki
- Wraca mąż ze szpitala gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową i zły jak nieszczęście mówi do żony: – Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami. – Nie rozumiem – mówi żona – wczoraj lekarz powiedział mi, że mama jest umierająca! – Nie wiem co on tobie powiedział ale mnie, kur*a radził przygotować się na najgorsze.
- Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się jej pyta: – Kim Pani jest z zawodu? – Nauczycielką. – Taaa?? To niech mi Pani pałę postawi.
- Dlaczego krowy noszą dzwonki? Bo nie mają trąb!
Pomysły sołtysa
- Mama woła dziecko na podwórku: – Jaaaaaaaaaaaaaasiu do dooooomu! – A co?! Spać mi się chce? – Nie! Głodny jesteś!
- Na sprzedaż: pies, je wszystko, lubi dzieci.
- Matka do małego Jasia: – Pocałuj ciocię, Jasiu. – Dlaczego? Przecież byłem grzeczny!
Życie codzienne w Wąchocku
- Idzie facet chodnikiem, patrzy, a na murze wielki napis: "Uwaga! Gwałcą". Sytuacja kilka razy się powtarza. Po jakimś czasie na chodniku widzi jakieś małe literki. Schyla się, a tam kolejny napis: "Ostrzegaliśmy…".
- W przedziale w pociągu naprzeciwko starszego pana siedzi ładniutka, młodziutka dziewczyna w mini spódniczce. Mężczyzna zerka i zerka na jej nogi, w końcu mówi: – Czy byłaby pani tak łaskawa i zakryła kolanka? I pani będzie cieplej, i ja drżeć przestanę…
- Gdy mężczyźnie źle – szuka żony. Gdy mężczyźnie dobrze – żona jego szuka.
Wąchock kontra świat
- – Tato, czy nauczyciele dostają pensje? – Oczywiście! – To niesprawiedliwe! Więc dlaczego my – uczniowie – zawsze musimy odwalać za nich całą robotę?
- – Jak Pani udało się w dobrym zdrowiu dożyć setnych urodzin?! – Raz w roku robię sobie alkoholową terapię szokową… – Ile Pani wypija tego dnia alkoholu? – Tego dnia nie piję!
- Nauczycielka tłumaczy dzieciom: – Konkret – to jest coś, co możemy zobaczyć, a nawet dotknąć. Abstrakcja – to coś, o czym tylko wiemy, że istnieje, ale ani zobaczyć ani dotknąć tego nie możemy. Kto poda jakiś przykład? Zgłasza się Jasio: – Konkret, to są moje majtki. – Bardzo dobrze. A abstrakcja? – Pani majtki.
Absurdy po wąchocku
- W zwiazku z uchwaleniem nowej strategii, dzial Public Relations firmy The Hell Inc. podał nowa Liczbę Bestii. Od 6 czerwca 2006 roku wynosić będzie ona 665,99 .-
- Tata Jasia poszedł do szkoły Jasia poważnie porozmawiać z jego nauczycielem. Tata Jasia: – Mój syn dostał jedynkę z angielskiego! Nauczyciel: – I co w tym dziwnego? – Przecież mój syn nie zasługuje na takie oceny! – Tak, nie zasługuje, ale niższych ocen nie ma…
- Pijany gościu wisi na poręczy i kołysze się nad siedząca na krzesełku kobieta i mówi: – Paniiii, ile pani ma lat? – Proszę pana, pan jest bardzo pijany a poza tym to niekulturalnie pytać kobietę o wiek. Kobieta ma tyle lat, na ile wygląda! – Paniiiiiii, przecież ludzie tyle nie żyją!
Mieszkańcy Wąchocka i ich przygody
- Rozmawia Jasio z kolegą: – Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki…
- Przychodzi mąż do domu i widzi na stole wibrator. Wściekły pyta żony: – Co to ma znaczyć?! Żona odpowiada: – Nie Twój interes!
- – Jaka to jest teściowa na 102? – 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią.
Wąchockie rekordy i wyczyny
- Nooo i co sie gapisz??? To ja – Twoj telefon komorkowy!!! Chciałem tylko na chwile wyjsć z tej smierdzacej kieszeni!!!
- Kobieta składa życzenia sławnemu aktorowi: – Sławy panu nie życzę bo pan ma, pieniędzy panu nie życzę bo pan ma, zdrowia panu nie życzę bo pan ma, no to życzę panu żeby pana żona nie zdradzała.
- Fąfara do kolegi: – Moja rodzina przeżyła ostatno katastrofę kolejową. – Co się stało? – Teściowa przyjechała do nas pociągiem.
Sytuacje kryzysowe w Wąchocku
- Wróciwszy do swego gabinetu, Mueller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci się w pobliżu sejfu. – Co tu robicie, Stirlitz? – srogo zapytał. – Czekam na tramwaj – odparł Stirlitz. – W porządku! – rzucił Mueller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż u diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było. – Pewnie już odjechał – pomyślał Mueller.
- – Powiedz, czy dalej od nas są położone Chiny czy Księżyc? – pyta nauczyciel. – Panie psorze, myślę, że jednak Chiny. – A na jakiej podstawie tak twierdzisz? – Bo Księżyc już widziałem nieraz, a Chin jeszcze nigdy.
- – Jasiu, jaką częścią mowy jest wyraz "nic"? – Czasownikiem. – ?! – Bo odpowiada na pytanie "Co robi?".
- Wiecie jak się nazywa Ruski ksiądz? – Pop. A wiecie jak się nazywa Ruski organista? – Pop music…


Dodaj komentarz